Trening kobiet w ciąży i po porodzie – zderzenie z rzeczywistością
Kursy stacjonarne są wypełnione praktyką. A na koniec i tak okazuje się, że to tylko teoria…
Kilka lat temu uczestniczyłam w kursie „PFS Trening Kobiet w Ciąży i Po Porodzie”, na podstawie którego powstały 2 wpisy na bloga:
Uzbroiło mnie to w wiedzę, którą później byłam w stanie wykorzystać na własnym przykładzie. Dzięki temu byłam w stanie ćwiczyć chociaż cokolwiek.
Jestem najlepszym dowodem na to, że kursy opisują idealny świat. W dzisiejszym wpisie opiszę, czego na kursie nie powiedzieli, a co już niestety wiem.
Najlepiej nie mieć objawów
Jakkolwiek każda ciąża jest inna, to objawy takie jak opuchlizna czy zgaga występują stosunkowo często.
Niestety z jakiegoś powodu, ćwiczenia zaprojektowane dla kobiet w ciąży, to klęk podparty i wylewanie zawartości żołądka do gardła na 500 sposobów.
Klęczenie i podpieranie się nadgarstkami przy opuchliźnie strasznie boli. Ćwiczenia, w których głowa nie znajduje się wyżej niż tułów, wywołują zgagę.
A przecież nie mówię o objawach, przez które lekarz zabroni ćwiczeń. Powstaje dysonans poznawczy – skoro mogę ćwiczyć, to czemu nie mogę ćwiczyć?
Moim zdaniem przyczyna tego stanu rzeczy tkwi w awersji do treningu siłowego. Istnieje stereotyp, że trening z ciężarkami, nawet ważącymi 3 kg, jest zarezerwowany dla fanatyków, którzy nie wiedzą, kiedy przestać. Natomiast trening z własnym ciężarem ciała, obojętnie jakie dziwne pozycje każe przyjmować, jest zawsze mile widziany.
Jako rozwiązanie swojego problemu zaprojektowałam ultra bezpieczny trening z ciężarkami. Dzięki niemu, jakkolwiek czułam się całą ciążę beznadziejnie, to chociaż plecy mnie nie bolały, a postawa ciała i stan brzucha utrzymane były w dobrej kondycji. Czyli DA SIĘ bez klęku podpartego.
Załatw sobie lekkie dziecko
Jedno kilo w te czy wewte, co za różnica?… Dla kogoś, komu odebrano mięśnie brzucha – to uczucie, jak ostro przesadzić z ciężarem na siłowni i zamiast go zmniejszyć, to robić na siłę kolejną serię. Efekt jest taki, jak zawsze – mięśnie, które powinny działać wyłącznie pomocniczo, szybko przeciążają się, a na dłuższą metę dochodzi do przetrenowania.
Po porodzie można to wszystko wiedzieć i nic to człowiekowi nie daje. Nikt cię nie pyta, czy masz siłę dźwigać. Nikt nie daje czasu na dojście do siebie.
Z tej perspektywy zastanawianie się, jakie ćwiczenie jest po porodzie najlepsze na brzuch, brzmi jak totalna abstrakcja i akademicka dyskusja.
W praktyce moim ćwiczeniem na brzuch były próby wstawania z łóżka, cała reszta to już było przeciążanie się i bierna obserwacja jak się rozpadam. I nic się nie dało zrobić, bo bez snu nie było też regeneracji.
Załatw sobie dziecko, które przesypia noc
Bez snu nie ma niczego. Jedno dziecko zacznie przesypiać noc po miesiącu, a inne jeszcze dłuuugo będzie budzić się co 2 godziny każdej nocy. Dlatego dla dobra rzetelnej oceny wyścigu „kto lepiej ogarnia po urodzeniu dziecka” polecam najpierw dla wprawy nastawić sobie na noc budzik na co 2 godziny i za każdą pobudką przejść się po mieszkaniu i zrobić kilka pompek.
Wszelkie rady jak ćwiczyć po porodzie, jak dziecko nie da nawet kilku godzin przespać normalnie, są o kant dupy.
Jak żyć w takim razie?
Poprzednie nagłówki specjalnie są absurdalne, bo mowa o rzeczach, na które nie mamy praktycznie żadnego wpływu.
Rodzicielstwo nie zmienia podstawowych zasad fitnessu.
Regeneracja to podstawa. Wygospodarowanie mitycznej „jednej godziny na trening” nic nie daje, jeśli potem nie ma możliwości wyspania się.
Wysiłek powinien być dobrany do potrzeb. Jeśli życie tu i teraz serwuje nadmiarowy wysiłek, to ciężko mówić o jeszcze dodatkowym wysiłku.
Do budowania masy mięśniowej potrzebna jest nadwyżka kaloryczna. Po porodzie jesteśmy w sprzecznym interesie. Dziecko nieustannie przybiera na masie, a jeśli musi być często noszone, to ciężko jednocześnie trenować podnoszenie ciężarów i zrzucać nadmiarowe kilogramy po ciąży.
Jeśli praktyka uniemożliwia Ci dbanie o siebie w pożądany sposób, skup się na tych nielicznych rzeczach, na które masz wpływ:
Postaw na bierne metody typu masaże u fizjoterapeuty czy terapia światłem czerwonym.
Masaż pomoże do czasu kolejnego masażu, a światło czerwone to przebadana naukowo metoda przyspieszania regeneracji.
Suplementuj kreatynę.
Kreatyna jest nie tylko dla sportowców. Wspiera pracę całego organizmu, łącznie z funkcjami poznawczymi.
Skup się na nie-tyciu zamiast na odchudzaniu.
Waga w miejscu to też jakiś sukces.
Staraj się nie popełniać oczywistych błędów dietetycznych, jak jedzenie słodyczy, picie alkoholu itp.
One i tak nie pomogą się wyspać i zregenerować. Nie poczujesz się lepiej.
Staraj się jeść wysokobiałkowo – np. jajka na śniadanie, mięso na obiad, serek wiejski na kolację.
Dieta wysokobiałkowa zapewnia największą szansę na nie-przytycie oraz zbudowanie masy mięśniowej jednocześnie. Białko jest też najbardziej sycącym makrosem, co pozwala rzadziej jeść i rzadziej myśleć o jedzeniu.
Skonsultuj to z lekarzem albo na własną odpowiedzialność, są pewne przypadki np. niewydolność nerek, gdzie nie zaleca się diet wysokobiałkowych.
Przeczytaj książkę o High Need Babies (HNB) – wymagających dzieciach
Podstawowa rzecz wspólna dla posiadaczy HNB, to że zrozumie ich tylko inny posiadacz HNB. Dlatego po odrobinę zrozumienia lepiej jest przeczytać książkę, niż rozmawiać z ludźmi.
Dla zwykłych ludzi nagle każde dziecko nie jest inne, tylko takie same (jak jego własne oczywiście), za to każdy rodzic uważa swoje dziecko za wyjątkowe, kiedy to wszystkie są po równo wyjątkowe… i z tej pokrętnej logiki (nie ma to jak wielokrotne użycie dużego kwantyfikatora) wychodzi, że jak jedno dziecko praktycznie cały dzień śpi, a drugie np. cierpi na kolki, to wciąż jest co porównywać…
Czy było warto iść na kurs?
Tak, bo dzięki niemu opracowałam własny zestaw treningowy, który podszedł do tematu w alternatywny sposób. Poza tym mam świadomość, że zrobiłam wszystko, co mogłam, żeby było jakkolwiek lepiej.
Część „po porodzie” uświadomiła mi, jak ważne jest odzyskanie funkcji mięśni brzucha, choć czasami tę potrzebę lepiej zaspokaja fizjoterapia, niż ćwiczenia. Ponadto na kursie wielokrotnie było podkreślane, że w przypadku np. operacji wycięcia wyrostka robaczkowego, byłoby zalecane przez miesiąc leżeć i nic nie dźwigać. Pokazuje to, jak wielkim wyzwaniem po CC jest jakkolwiek się zregenerować.
Każdemu, kogo wkurza chora presja, że niby w życiu wszystko jest takie proste, polecam jeszcze wpis: „Okrutny optymizm”. Przestań się winić za niezdrowy styl życia.
Mój „ultra bezpieczny trening”, który sprawdza się w ciąży, umieszczę w osobnym wpisie.
Polecam także wpisy o odchudzaniu:
- Jak działają diety odchudzające? – pomaga zrozumieć, dlaczego w tym wpisie polecam dietę wysokobiałkową, oraz uzmysławia, dlaczego zrezygnowanie ze słodyczy jest tak ważne.
- Trening na schudnięcie, cz. 1 – trening siłowy – noszenie dziecka kilka godzin dziennie to też jest trening siłowy; wpis uzmysławia, dlaczego ciężko przy takim układzie schudnąć.
Zdjęcie autorstwa Yan Krukau z Pexels: https://www.pexels.com/pl-pl/zdjecie/fitness-rozciaganie-joga-brzuch-7155536/


